A A A

ryzykujesz swój majątek nie ubezpieczając się odpowiednio?

Czy zastanawiałeś/aś się jakby to było, gdyby Twoja żona / Twój mąż wczoraj nie wrócił do domu i nigdy więcej by już nie wróbił/a? Jakbyś sobie zorganizował życie?

 

W 98% odpowiedź brzmi: jakoś to, będzie, znajdę sobie nowego partnera. Ale czy to wystarczy by pozbyć się problemów?

  • Po pierwsze bank na 90% zażąda natychmiastowego spłacenia kredytu (zdolność kredytowa jednego z małżonków nie starczy na to, by spłacić kredyt)
  • Po drugie, na całym Pana/Pani majątku w częściach ułamkowych współwłaścicielami są dzieci (niepełnoletnie), więc nie może Pan/Pani ani tego mieszkania sprzedać, ani zamienić, ani nawet sprzedać waszego ukochanego złomu zwanego samochodem. Również oszczędności na wspólnym koncie małżeńskim tylko w połowie są  własnością współmałżonka (w przypadku jego śmierci).

Oznacza to, iż małżonek jest ubezwłasnowolniony na własnym majątku!

Z reguły nikt w to nie wierzy, chyba że zna dobrze prawo spadkowe lub też słyszał na przykładzie rodziny lub znajomych, jak to prawo działa. A czy Ty już o tym słyszałeś/aś?

 

Większość polis życiowych, także posiadanych przez klientów, to polisy tzw. pogrzebowe. Świadczenie z tytułu śmierci starcza na ogół na pokrycie kosztów pogrzebu, zwrot drobnych pożyczek czy długów denata (pod warunkiem, że ich wysokość mieści się w średniej krajowej) i ewentualnie – w przypadku sum ubezpieczenia lepiej dopasowanych do potrzeb rodziny – na niezbędne pokrycie zachowków. Na zabezpieczenie bytu rodziny nie wystarczy nawet na kilka pierwszych miesięcy.

Jakich zachowków?

W przypadku małżeństw bezdzietnych, ¼ wspólnego majątku należy się z ustawy teściom lub rodzeństwu o czym nikt oczywiście nie wie itp. itd.

 

Kto myśli dziś o tym, że zanim wdowa dostanie pieniądze z firmy ubezpieczeniowej, już wcześniej wyciągnie po nie rękę bank, który udzielił kredytu, rodzina do spłacenia ze spadku lub wierzyciele?

 

Nasze długoletnie doświadczenie w tej branży pozwala nam tak konstruować plany związane z dziedziczeniem i zabezpieczaniem rodziny, aby w razie najgorszego bliscy mogli przetrwać. Nie żeby – jak się niektórym wydaje – jechać z kochankiem na wycieczkę dookoła świata za pieniądze z polisy nieżyjącego męża, ale właśnie żeby móc przetrwać.

 

To do takiego myślenia wszystkich Państwa zachęcam. Zapraszam również do umówienia się na bezpłatne spotkanie z doradcą.